+48 505 421 620

Blog

Najnowsze wpisy
18 Kwi

Siłownie pęcznieją od wystylizowanych kobiet z odkrytymi brzuchami i panów z napompowanymi bicepsami opiętymi lajkrą. Podczas spotkania z koleżanką, w relacji na social media najlepiej pokazać, że przegryzało się hummus i czipsy z jarmużu, a w sobotę o 7 rano pierwsze co się zrobiło to 5 km rowerem, choć lepiej biegiem. Co krok jakaś kolejna gwiazda krzyczy: „Ty też możesz być fit”!

A co jeśli to nie jest twoja bajka? Co jeżeli twoją dyscypliną opanowaną do olimpijskiego poziomu jest bieg po kanałach, suplem czekolada, a zaakceptowanym rozmiarem 44…a jednak coś skłania cię do ruchu?

Cześć, jestem Kasia i rok temu zaczęłam ćwiczyć z MIND YOUR BODY.

Stan wyjściowy:

  • jakieś 3 lata niewykorzystanych karnetów na różne siłownie
  • bezruch totalny od 15 lat
  • pulchna – wg rodziny, gruba wg siebie, ma na czym siedzieć i czym oddychać wg kolegów
  • zadyszka, twarz w kolorze buraka i pot po wdrapaniu się na 2 piętro

Na mojej drodze w dość osobliwych okolicznościach, na które spuścimy tu kurtynę milczenia, stanęła Malwina – szefowa MIND YOUR BODY. Podeszła do mnie nad wyraz indywidualnie i zapewniła jazdy próbne z trenerami. Od tego czasu (mija właśnie rok) najcierpliwszy trener personalny na świecie – Paweł zmaga się z trudnym przypadkiem jakim jestem ja. Moja „miłość” do sportu się nie zmieniła, zmieniło się lekko podejście. Jak to się stało, że pomimo alergii na ruch, ciągle ćwiczę? Poniżej mój osobisty poradnik dla leniwych.

Jak ćwiczyć, mimo że tego szczerze nie lubisz?

  1. Znajdź powód, dla którego warto jednak poruszać odwłokiem!

U mnie był to lęk przed kalectwem, wizja mnie jako ledwo poruszającej się staruszki. Twoim może być wbicie się w mniejszy rozmiar, odstresowanie się, zrobienie czegoś dla siebie itp.

  1. Zrób casting na trenera personalnego!

Tak, piszę to serio! I nie chodzi o to by Twój trener indywidualny był piękny i super prezentował swoją gołą klatę na Instagramie. Chodzi o chemię podobną do tej w bliskich relacjach, tylko bez przechodzenia na level seks (no chyba, że obie strony wyrażają taką chęć 😉 ). Pamiętaj – to będzie twoja relacja na dobre i na złe, z przewagą złego.

To przy swoim trenerze (bardzo) osobistym będzie leciał ci pot po dupie, gały prawie wypadną z orbit i będzie bolało. To jemu nawrzucasz za zakwasy, to on zada ci ćwiczenia, których nie cierpisz w Twój bardzo kiepski dzień. A jednak to jemu z przyjemnością opowiesz co powiedziała ci wróżka (sic!), będziesz czekała na jego relację z wakacji. Po roku dojdziesz do tego, że spędzasz fajny czas przy okazji machając kulasami (czyli ćwicząc).

Zatem idź na treningi próbne i znajdź swoją osobę! MIND YOUR BODY to umożliwia.

  1. Nie inwestuj w ubrania i bajery!

Niejedna piwnica widziała rakiety do tenisa, rolki, rowery i inne bajery. Sporo szaf ma w swych czeluściach kostiumy kąpielowe, legginsy i spodnie narciarskie z najwyższej półki. Raz używane. Nie zaczynaj uprawiania sportu od inwestowania w sprzęt. Jeśli już koniecznie musisz w coś inwestować – zainwestuj w trenera. Idź pod prąd modzie i zacznij od ćwiczenia w tym, w czym czujesz się najlepiej. Zadbaj jednak o sportowe buty jako minimum podejścia do sprawy. Z czasem sam dojdziesz, w czym ćwiczy ci się wygodniej i zaczniesz szukać odpowiednich gadżetów.

  1. Wybierz fajną siłownię, najlepiej blisko domu lub miejsca pracy!

Moje uwielbienie do siedzenia na kanapie przed TV powoduje, że jak już trafiam do domu to nikt mnie z niego nie wyciągnie siłą. Zatem siłownia tuż po pracy i na trasie z roboty na kanapę.

  1. Omijaj z daleka gwiazdy fitness i mówców motywacyjnych!

Co może wiedzieć o zmaganiu się z falującym ciałem osoba, która ćwiczy od przedszkola? Co może wiedzieć o zadyszce i zmęczeniu osoba, której zawodem jest ćwiczenie, PO PROSTU ćwiczenie? Co gwiazda fitness może wiedzieć o zmaganiu się z dietą skoro sztab ludzi codziennie przygotowuje jej posiłki?

Każdy z nas jest indywidualną jednostką, z różnymi potrzebami, wadami postawy i nieodkrytą motywacją. Na mnie nie działają hasła w stylu: „Kochana jesteś świetna, walcz ze swoimi słabościami”, „Kwiatuszku nie zrażaj się potknięciami, mi też się to zdarzało”. Zaczyna mnie mdlić i czuję jakby mnie ktoś obrażał. Zdecydowałeś się ćwiczyć, rób to i nie dorabiaj filozofii!

  1. Zapomnij o legendach i mitach!

Endorfiny, które wytwarzają się po ćwiczeniach spowodują, że nie będziesz sobie wyobrażał życia bez siłowni.”  – Permanentny ból mięśni i zmęczenie spowoduje, że endorfiny zbłądzą w drodze do mózgu. Podobno ktoś je kiedyś widział, ale to było w prekambrze.

Szybko zauważysz zmiany zachodzące w sylwetce.”  – Jeżeli przez X lat nic nie zmusiło cię do ćwiczeń to znaczy, że niewiele dbałeś o subtelne szczegóły swojej sylwetki. Zatem nie licz na szybkie efekty. To przyjdzie, ale wolniejszym tempem i niepostrzeżenie. 

  1. Rozluźnij poślady!

Trening to tylko godzina – dwie, w porywach trzy, w tygodniu. Nawet jeżeli najfajniejszym momentem w treningu są słowa trenera: „Do zobaczenia za tydzień” to dasz radę!

26 Mar

Coraz trudniej zintegrować mi w sobie bycie psychoterapeutą i trenerem personalnym. Te dwa światy zdają się dramatycznie rozjeżdżać, każdy w swoim kierunku. Podczas gdy w tym pierwszym dążymy do wydobycia pewnej prawdy z nieświadomości na światło dzienne, ten drugi wydaje się iść w zupełnie odwrotną stronę.

Byłam w miniony weekend na konferencji branży fitness w Warszawie. Było to dla mnie do głębi poruszające doświadczenie. I nie, jak się naiwnie spodziewałam, ze względu na treść i jakość wystąpień. Poza kilkoma wartościowymi wykładami z obszaru żywienia, cała reszta mocno mnie zasmuciła. Smutek i rozczarowanie, chyba to poczułam w głównej mierze. Już samo audytorium wzbudziło moją konsternację. Słuchaczy stanowili w dużej mierze trenerzy personalni oraz pozabranżowi fascynaci spędzania czasu na siłowni. Trenerki personalne postanowiły z tej okazji zaprezentować najnowszą kolekcję jeansowych szortów i jeszcze krótszych topów, za to jak najdłuższych paznokci. Cóż, że marzec i wykłady, na które sądziłam, że przychodzi się przynajmniej w koszuli. Trenerzy osobiści standardowo jak wyrwani z obsady „Robin Hood: Faceci w rajtuzach”, skupieni byli głównie na własnej i cudzej muskulaturze. Dziwny to świat pomyślałam, gdzie prelegenci z poważną nadwagą graniczącą z otyłością wykładają zasady zdrowego żywienia i opowiadają o najskuteczniejszych formach treningowych. Gdzie w przerwie wystąpień można “na szybko” podłączyć się do kroplówek z witaminami. Gdzie znana celebrytka usilnie podkreślająca, że przede wszystkim jest trenerką, przedstawiając „case study” swoich podopiecznych mówi jedynie o tym, że są sympatyczni i myli optymizm z pozytywizmem, a wszyscy biją brawo i komentując wystąpienie, twierdzą, że jest najlepszą motywatorką. Mam skojarzenie do bajki „Nowe szaty cesarza”, choć w tym przypadku powinnam mieć raczej do Elizy Orzeszkowej i pracy u podstaw. Bo król jest nagi i taka jest prawda. Prawda jest też taka, że nie zawsze jest ochota na uśmiech i „energy” wbrew temu co twierdzą Instagramowe profile większości trenerów personalnych. Trener też człowiek i musi przeżywać złość, zawiść, rozpacz, lęk, frustracje. Często i trenerom się nie chce, naprawdę. Tylko na tę prawdę nie ma chyba w fitnessowym świecie dziś przyzwolenia. A jest to świat, w którym miarą sukcesu jest ilość followersów i procent tkanki tłuszczowej. Trenerzy zapominają o ogólnej kondycji i bazowej sprawności, a także bazowej przyzwoitości w posiadaniu kwalifikacji do zawodu, nie zapominają natomiast wrzucić zdjęcia w bieliźnie. Świat, gdzie króluje masowe zaprzeczenie, a obsesyjne kreowanie perfekcyjnego ciała ma koić lęk przed śmiertelnością. I ja na ten świat nie mam zgody, choć jeszcze nie do końca wiem, co z tym zrobić… Na niepewność jednak też nie ma przyzwolenia, więc pójdę może chociaż pobiegać, żeby działaniem pokryć ambiwalencję.

08 Lis

trener personalny Malwina DmowskaZupełnie nie znamy odpowiedzi na to pytanie, ale z wieloletniego doświadczenia w prowadzeniu treningów personalnych wiemy, że płeć często ma dla Was – Klientów – znaczenie przy wyborze trenera osobistego.

Określone oczekiwania co do osoby trenera personalnego mogą być powodowane brakiem dobrej znajomości tej branży, stereotypami, które wciąż są utrwalane w społecznej świadomości, czy własnymi nieuświadomionymi obawami i potrzebami.

Postanowiliśmy przyjrzeć się stereotypowemu postrzeganiu obu płci w kontekście treningu osobistego.

Istnieje przekonanie, że mężczyzna trener ma bardziej zadaniowe podejście do pracy i dzięki temu ma szansę być bardziej skupiony na treningu. Założenie to okraszone jest komentarzem, że nie traci czasu na opowieści o swoich weekendowych dokonaniach kulinarnych, czy przedstawieniach dzieci 😉 Lepiej też potrafi odciąć się od przeżyć, zatem istnieje mniejsze ryzyko, że problemy z życia prywatnego będą wpływały na jego zaangażowanie w trening indywidualny.

Panowie w społecznym odbiorze wciąż cieszą się większym autorytetem w przypadku typowo “męskich” profesji. A do tych zdecydowanie zalicza się zawody związane ze sportem. Mówi się także, że mężczyźni częściej bywają stanowczy, co może lepiej mobilizować podopiecznego do ciężkiej pracy w trakcie treningu personalnego.

18 Lip

Trening indywidualnyJak świat światem, trudno jest spotkać dwie identyczne osoby. Truizmem jest mówić, że każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby. Z życia trenera personalnego: Pan Zbyszek cierpi z powodu skoliozy prawostronnej odcinka piersiowego, Pani Ludmiła jest po rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego lewego, a Pan Marek od siedzącego trybu życia nabawił się zespołu skrzyżowania górnego (typowego w dzisiejszych czasach „garba”). Każda z tych osób chciałaby czuć się lepiej, być może poprawić swój wygląd, wrócić do dawnej sprawności, nabrać więcej masy mięśniowej albo przygotować się do sezonu narciarskiego. Nie wystarczy postawić sobie celów (choć to pierwszy i ważny krok), trzeba odpowiednich metod i form treningowych, które doprowadzą nas do jego realizacji. Inaczej cele pozostaną tylko marzeniami. Zatem jak to zrobić? Zapisać się na zajęcia grupowe? Ćwiczyć przed ekranem komputera/telewizora razem z celebrytkami? Nawiązać współpracę online z guru fitnessu z Instagrama? Pomysły warte rozważenia, bo każdy z nich sprawi, że się poruszamy. A wiemy, że najgorszy trening to ten, który się nie odbył. Tylko czy powyższe rozwiązania uwzględniają nasze predyspozycje do wysiłku, przebyte kontuzje, stan wytrenowania, wzorce ruchowe? W żadnej mierze. Oczywiście są osoby, którym udaje się osiągnąć to, co zaplanowały przy takich formach pracy. Jednak duża większość albo ulega kontuzji, albo traci zapał do ćwiczeń. Rozwiązaniem może okazać się trening indywidualny.

10 Maj

Cały ten glutenPisząc te słowa, ja – trenerka personalna – siedzę w kawiarni otoczona przez bułeczki, chleby i rogaliki. Sączę moje smutne czarne americano, na które pozwalam sobie i tak zdecydowanie rzadziej niż kiedyś. Drożdżówki, tarty i muffiny aż proszą, aby połączyć je w piękną parę z kawą. I to utwierdza mnie w przekonaniu, że powinnam kontynuować tę wypowiedź.

Powiem Wam dlaczego nie jem niczego z asortymentu tej kawiarni. Nie dlatego, że taka moda, że łatwo ulegam wpływom albo cierpię na celiakię. Mija 11 lat od kiedy jestem trenerem personalnym. W tym czasie było już wiele mód i odkryć. I chyba już każdy trener personalny, dietetyk osobisty i inny indywidualny doradca pisał na ten temat. Ja jednak chciałabym to zrobić tak, aby możliwe było zrozumienie 😉 Zanim powiem o tym, dlaczego gluten robi nam raczej gorzej niż lepiej, wyjaśnijmy sobie z kim mamy do czynienia.

22 Mar

Przed Wami ostatnia część dekalogu. Po jego przestudiowaniu, z pewnością będziecie wiedzieć, jakie pytania zadać – sobie oraz swojemu przyszłemu trenerowi – zanim zaczniecie wspólne treningi indywidualne.

8. Bezpieczeństwo

Nie poszłam na medycynę, bo nie wyobrażałam sobie zaliczenia prosektorium. Powiecie, że moje podejście bierze się z kompleksów i niespełnionych ambicji. Może. Naprawdę jednak uważam, że zawodowi trenera personalnego, czy fizjoterapeuty, a także dietetyka powinna przyświecać ta sama zasada, która obejmuje lekarzy. Po pierwsze, nie szkodzić.

17 Lut
Trener personalny przy pracy

Dobry trener personalny

Zostałam utwierdzona w moim nieśmiałym – i nie do końca ugruntowanym dotychczas – przekonaniu. Trzeba dokończyć dekalog. No bo wyobraźcie sobie moi drodzy, taka oto sytuacja: godziny szczytu, 18:04, z narażeniem życia upolowałam maszynę kardio, wiosłuję więc zawzięcie, jakbym co najmniej Pana Boga za nogi złapała w tym bardzo eleganckim fitness klubie. Sama będąc już nieco mniej elegancką niż klub, bo to któryś kilometr tego mojego wiosłowania, odklejam pasmo włosów z czoła, ocieram pot spływający do oczu i z trudem łapiąc oddech, nie wierzę własnym uszom. Obok mnie “płynie” Pani. Na użytkowanym przez Panią ergometrze opiera się z nonszalancją i pewną gracją, której nie mogę jej odmówić, Trenerka personalna. Pani mówi, że dużo ludzi, że ciasno i trudno o sprzęt, i że może rozważyłyby alternatywę poranną, o której kiedyś rozmawiały. Trenerka osobista: “a co ty myślisz, że mnie pojeb*ło, żeby tak rano wstawać. Ja po tych trzech latach młynu to teraz się wysypiam.” W tych konkretnych słowach, nie inaczej. Kurtyna.

Zatem kontynuujmy…

16 Sty
Trener personalny

Jak wybrać dobrego trenera personalnego?

Trener personalny to bardzo pożyteczny zawód. Niosący pomoc, z misją. Wszyscy korzystają na współpracy z trenerem personalnym. Klient, bo zyskuje zdrowie i formę, państwo, bo zdrowy i w formie podatnik żyje dłużej, trener, bo zarabia, w końcu gospodarka, bo wszystko się kręci. Nic dziwnego, że trenerów personalnych przybywa w galopującym tempie. Ostatnio rozmawiałam z bratem. Nieczęsto to robimy, ale jak już robimy, to wymieniamy obserwacje. Ku obopólnemu zdziwieniu, tym razem zgodziliśmy się ze sobą. A obserwacja była taka:

W ostatnim dziesięcioleciu, dwudziestoleciu może nawet, dwie najbardziej rozwijające się branże to te związane z nowymi technologiami i zdrowym stylem życia. W ostatnich kilku latach (dwóch-trzech) obserwujemy zatem zalew rynku przez trenerów personalnych i fotografów. Brat jest fotografem, oczywiście.

I świetnie, jest popyt, jest podaż. Jak pisałam, wszystko się kręci. Kłopot polega na tym, że nie istnieje żadna ustawa regulująca te zawody. Obecnie wystarczy kupić Canona, względnie Nikona i zostaje się fotografem. Podobnie, jeśli dorobiłeś się w miarę wyględnego ciała i/lub bozia była dla ciebie łaskawa, no i potrafisz tego Nikona użyć tak, aby trzaskać atrakcyjne zdjęcia tego swojego ciała, to zostajesz trenerem personalnym.

Na co zatem warto zwrócić uwagę i jakie pytania zadać, zanim wybierzesz się na trening indywidualny?