+48 505 421 620

Dobry trener personalny – finisz dekalogu

2017-03-22

Przed Wami ostatnia część dekalogu. Po jego przestudiowaniu, z pewnością będziecie wiedzieć, jakie pytania zadać – sobie oraz swojemu przyszłemu trenerowi – zanim zaczniecie wspólne treningi indywidualne.

8. Bezpieczeństwo

Nie poszłam na medycynę, bo nie wyobrażałam sobie zaliczenia prosektorium. Powiecie, że moje podejście bierze się z kompleksów i niespełnionych ambicji. Może. Naprawdę jednak uważam, że zawodowi trenera personalnego, czy fizjoterapeuty, a także dietetyka powinna przyświecać ta sama zasada, która obejmuje lekarzy. Po pierwsze, nie szkodzić. I szkodzi, że tak rzadko się o niej pamięta w dzisiejszych czasach. To ważne, żeby trener osobisty dysponował szerokim spektrum metod treningowych. To głupie, jeśli próbuje je wszystkie zastosować w trakcie jednej sesji treningowej, zwłaszcza z początkującym klientem. Coraz częściej obserwuję trenerów osobistych, którzy wydają się zapominać, że trening personalny ma służyć realizacji celu klienta, a nie naszemu zabłyśnięciu na siłowni.

Przez bezpieczeństwo rozumiem zatem nie tylko pilnowanie, aby sztanga na łeb nie spadła, ale również odpowiedzialne projektowanie programu każdej sesji treningowej, uważność na klienta i jego potrzeby (zmieniające się przecież wraz z rosnącym stażem treningowym), odpowiedni dobór obciążeń, objętości i intensywności treningowej. Ale bezpieczeństwo to też posiadanie przez trenera indywidualnego zarejestrowanej działalności gospodarczej, ubezpieczenia OC na wypadek złamanych nosów w trakcie treningu (true story my friend), a także określonych warunków współpracy z danym klubem fitness. To wszystko świadczy o odpowiedzialności i dojrzałości osoby nazywającej się trenerem personalnym. Klient nie może czuć konieczności przemykania, czy skradania się w miejscu ćwiczeń, musi też móc otrzymać fakturę za wykupione usługi. „Szara strefa”, ukrywanie, niejednoznaczność nie wpływają dobrze na proces treningowy.

9. Dostępność

W psychologii mówi się o niestawianiu granic. A ja czuję, że to taki zawód. Klient decydujący się na trening osobisty musi mieć poczucie bycia zaopiekowanym. To oznacza elastyczne – i nie do końca określone – godziny pracy dla jego trenera indywidualnego. Praca dobrego trenera osobistego nie kończy się bowiem wraz z ostatnią minutą treningu personalnego. Trener indywidualny, w sposób na który nazwa wskazuje, podchodzi do swoich podopiecznych. A przynajmniej powinien. Czasami oznacza to wspólne zakupy spożywcze, innym razem odebranie wieczornego telefonu od klienta, który pyta jakie danie w restauracji wybrać lub ma kryzys i myśli o zjedzeniu bezy, często to znalezienie, zamówienie i dostarczenie potrzebnych suplementów lub przygotowanie planu treningowego, który można zrealizować w pokoju hotelowym podczas podróży służbowej lub na wakacjach. Będziecie się śmiać, że może jeszcze wyprowadzanie psa i odbieranie dzieci ze szkoły wchodzi w zakres usługi. Ale ja jestem głęboko przekonana, że na dostępności i byciu w kontakcie polega ta praca.

10. Rekomendacje

Nie czuję do końca tych wszystkich portali społecznościowych. Ale wiem, że takie czasy, a specjaliści od marketingów i innych PR-ów uczą, że mieć trzeba i aktualizować należy na bieżąco. Skoro już tak wygląda współczesny świat…

Zwróćcie uwagę czy trener personalny, z którym planujecie rozpocząć współpracę, poza zdjęciami swojej zacnej osoby w lustrze, pokazuje też jakąkolwiek pracę ze swoimi klientami. I nie chodzi mi tu o spektakularne metamorfozy obrobione w Photoshopie. Myślę bardziej o tym gdzie, i na czym, trener koncentruje swoją uwagę…na sobie, czy swoich podopiecznych.

Zadowoleni klienci, żywe osoby, które przetrwały tę współpracę, lub co lepsze – nadal w niej trwają – są moim zdaniem najmocniejszym argumentem „za”.

Rozsądnych i satysfakcjonujących wyborów tej wiosny życzę! 🙂